Autostop = Amplituda emocji

DSC08184DSC08185

Adrenalina. Zaskoczenie. Zachwyt. Nadzieja.

DSC08167DSC08166

Zmęczenie. Złość. Rozczarowanie. Strach.

DSC08173DSC08171

SKRAJNE EMOCJE W PODRÓŻY.

Aby zilustrować jak czuliśmy się na ostatnim tripie w Hiszpanii i Portugalii opiszę dzień, który chciałabym powtórzyć ale też i nie. 🙂

Budzimy się na plaży. Piękne miejsce. Szybkie śniadanie i foto sesja. Od (Algerciras) do Gibraltaru jest tylko 21 km.

DSC08502

Na przystanku autobusowym czekamy koło pół godziny na miejski bus do miasta. Kupujemy pyszne pomarańcze i wcinamy je na drugie śniadanie. Po dojechaniu do centrum szybkim krokiem na PKS. Co za RADOŚĆ! Od razu mamy autobus do La Linea! Każdy zadowolony – mordki uśmiechnięte.

DSC08554

W autobusie dopada nas sen. Budzimy się po 40 minutach. NIE wyjechaliśmy jeszcze z miasta… Troszkę podrażnieni. Ale jak to? Straszne korki, małe kręte ulice. W 2h przejechaliśmy 20 km 🙂 Rekord!

DSC08557

Dobra. Jesteśmy na miejscu! Trochę późno, ale szczęśliwi. Z PKSu do przejścia granicznego jest na prawdę blisko! Trochę NIEPEWNOŚCI, Ala nie ma paszportu. Przejdzie na dowód? UDAŁO SIĘ!

GIBRALTAR.

DSC08563

Biegniemy na lotnisko. Pozbywamy się naszych ogromnych bagaży. Przechowalnia jest płatna ale lepiej, że jest niż jej nie ma. Bo jak tu wejść z plecakami na szczyt? Jesteśmy mega ZADOWOLENI.

DSC08560

DSC08564

Przechodzimy przez lotnisko. Mijamy stare kamienice z kawiarniami, sklepikami z pamiątkami. Na każdym kroku policjanci. Wszędzie pełno turystów. ZASKOCZENIE – spotykamy Polaka, mówi nam jak przedostać się przez labirynt i wejść do małpek na szczyt!

DSC08581

PODEKSCYTOWANI ruszamy w górę, między blokami. Dorośli i dzieci wskazują kierunek trasy. Zanim weszliśmy do rezerwatu zatrzymuje nas pani w okienku. Typowa Brytyjka. Płacimy wejściówkę. Mówi, że już za późno i na pewno nie zdążymy wejść na szczyt, że się ściemni i będziemy mieli problem… CO?!?! Robimy się ŹLI… Tyle czasu przepłynęło przez palce…

DSC08571

Idziemy dalej. Agata i Ala chcą schodzić. Boją się, że może być za późno.. Krzysiem i Paweł na 100% na stawieni, że wejdziemy. Nastraszyła nas babeczka trochę. Po drodze mijamy pana. Mówi, że wejście i zejście zajmie nam maxymalnie tyle czasu, że jak zejdziemy to będzie jeszcze jasno!

DSC08592

I jest WIARA 🙂 Udało się wejść z małymi niespodziankami po drodze. Na szczycie pełnia szczęścia. Bierzemy małpki na głowy i głaszczemy je. Mimo, że ponoć są agresywny, tutaj w porze karmienia były całkiem przyjazne…

DSC08644

Zeszliśmy na dół. Po drodze złapał nas deszcz. Mimo to, morale nie opadły! Przemoknięci załapaliśmy się jeszcze na paradę w mieście! A to NIESPODZIANKA! ! ! Pierwszy raz w życiu widzieliśmy poprzebierane platformy 🙂

DSC08691

ZMĘCZENI ale USATYSFAKCJONOWANI biegniemy na lotnisko. Przemarznięci wchodzimy do budynku… Ale mamy FARTA! Okazało się że zamykają za 15 minut.

 

No to co – odbieramy bagaże i zaczyna się suszenie od kurtek po skarpetki. Staramy być się jak najciszej i jak najszybciej ze wszystkim się uporać. DAMY RADE.

ZNOWU HISZPANIA

Plecaki na plecach, suche ciuszki, już po stronie Hiszpańskiej. Coraz mniej dni do powrotu do Polski. STRES, że może nie udać się dotrzeć z powrotem do Barcelony… Sprawdziliśmy busa… Ostatni odjechał 30 minut temu…

DSC08629

Hmmm… Szkoda. Jest już 21. Ale próbujemy wydostać się z tego miasta. Łapiemy taksówkę. Stacja paliw – trochę jeździ samochodów ale nic. Po pół godzinie decydujemy szukać miejsca na namiot… Podążając za GPSem dochodzimy do dzielnicy z baardzo wysokimi murami. Początkowo myśleliśmy, że mieszkają tam bogacze. Co sie okazało? Za murami dwukrotnie wyższymi od nas są pola, ale małe domki i nic w sumie szczególnego…

DSC08610

DRAMAT. Dziewczyny padnięte mówią, że zasną wszędzie… Każdy się robi delikatnie poddenerwowani. Pełen wrażeń dzień zaczyna z nas schodzić. Bujamy się trochę po mieście i widzimy, że nie ma opcji nigdzie się rozbić. Do plaży nie dojdziemy bo jest przy niej port.

DSC08628

Na ulicach nie ma nic, żadnych restauracji, dziwne – różni się to od innych miast Hiszpani… W oknach kraty. Albo żaluzje. Nigdzie nie ma policji. Ciekawe. Czy to dlatego, że jesteśmy aż tak blisko Afryki? Najbliższe hostele są po około 20-30 km od tej miejscowości. Czemu tu nic nie ma? Zaczynamy się bać. Decydujemy się na koczowanie pod MC Donaldem. Aż do 6 rano. W tedy otworzą PKS.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.