Cadaques czyli odwiedziny u Salvadora Dalí.

Ta notka będzie dość krótką, bo aktualnie znajduje się w Rosji w Moskwie ale ciężko jest nie opisać takiego miejsca jak cadaques. Jak tam trafilismy? Czekając na stacji na stopa w stronę Francji zatrzymał się mężczyzna. Oczywiście jak na złość to Agata złapała jak w większości przypadkow , u wystarczyło ze poszedłem na stacje pytać kierowców a ona stała z kciukiem! I od razu złapała! I jak tu nie być zazdrosnym? Haha;) oczywiście ucieszylo mnie to bardzo. Albert jest Hiszpanem, mieszka w Barcelonie gdzie uczy języka hiszpańskiego a także historii. Opowiedzielimsy mu nasza historie i po prostu musiał nam powiedzieć o cadaques do którego jechał. Misato Salwatora Dalí, ostoja podróżników, kiedyś miasto do którego przybywali hipisi,obecnie piękny port i krystalicznie czysta woda! Decyzja ? Pojechalismny razem! Po dotarciu pokazał nam miejsce gdzie jest camping,jednak postanowiliśmy szukać czegoś na własną rękę i skończyło się tym ze rozbiliśmy namiot w gaju oliwnym nieopodal parkingu,w miejscu ze nie było go zupełnie widać! Pięknie był juz wieczór wiec poszlismy na spacer i naprawdę urzeklo nas to miasto!!od razu postanowiliśmy ze spędzony tam dwa dni !! JpegZalapalismy się także na kolacje, w celu naładowania sprzętu i sprawdzenia internetu zamowilismy kolacje i wiedzieliśmy dobra godzinę rozmawiając i zjadając się gaspachio, oliwkami i pysznym pieczonym kurczakiem;)

Kolejny dzień zaczął się śniadaniem na ławce w porcie! Nutella i banany na świeżej buleczce! Pycha! Następnie udalismy się do domu Salvadora dalio którym tak dużo opowiedział nam Albert. Niestety kolejki na dwa dni do przodu, miejsca zarezerwowane i niema możliwości wejścia,nie odpuscilismy i kupilismy bilety do ogrodu,te akurat były dostępne. Aogrod? Sam bym w takim mieszkał! Dodając oczywiście jakiś hamak i boisko do piłki nożnej i pole do breaka! Wszystko rozmyslonei we wszystkim była widoczna pasja i sztuka!

Jpeg Jpeg JpegReszta dnia? Nurkowanie! Przechodzilismy obok centrum nurkowego i Paweł nie mógł się powstrzymać!wszedł i się zapisał !godzina 15 odplywamy! Co za adrenalina! Agata wskoczyła także na łódź abyplynac z nami! Idealnie! Strój, butla maska! Wskakujemy do wody, jeden wielki krok! Byłem pierwszy z nurków wiec stres jeszcze większy! Instruktor poinstruował i zeszlismy pod wodę! Panika początkowo z oddychaniem ale po chwili było juz dobrze! Jakietouczucie tak nurkować? Nie wiem ciężko to opisacpowinniscie sprobowac!;) mnóstwo ryb dookoła i roślin!!! Cos pięknego oprócz strzelania w uszach. Polgodziny pod woda to b LO cos! Następnie wrocilismy obiad i zwiedzanie! Weszlismy do galerii obrazów i trafilismy na wernisaż malarski. Autorka poczestowala nas szampanem a my zaczęliśmy oglądać obrazy!były świetne. A przed tym jak weszlismy marzylismy o czymś do picia hahaha prawo przyciągania;) w dobrym humorze poszlismy spać;)

Rano pakowanie i idziemy na plaże. Zrezygnowalisny z tej publicznej i za pełnionej i poszlismy dalej na dzika, po pływać pomiędzy statkami. Woda bajecznie czysta!ale zanim tam weszlismy to od wiedzieliśmy ponownie dom Salvadora dali licząc na to ze znajdą się miejsca! Jakiego mieliśmy farta to koniec… Mimo kolejek i mnóstwa ludzi udało nam się zapisać na listę rezerwowa i po 20 minutach skurczami na śniadanie na pomoscie- weszlismy do domu… Z przewodnikiem,który prawil chyba w 4 językach;) wrazenia.? Nie do opisania. Poniżej można zobaczyć kilka zdjęć jako wyglądało. Po tym poszlismy ponownie pływać, karmić ryby i oglądać je pd woda! Cos pięknego!Jpeg Jpeg Jpeg Jpeg

Kolo 16 zebralismy się i poszlismy na wylot łapać stopa. Plan? Dojechać do le janguera na największy parking dla tirów w Europie! Bary restauracje sklepy i oczywiście dziewczyny.

Udało się oo 2 minutach. Zabrał nas anglik z 2 synami! Piter, wracał do siebie w Pireneje gdzie osiedlili się kilka dni wczesniej porzucając dotychczasowe życie i zaczynając na nowo wysoko w górach. Cos pięknego! Zabra!l nas na kawei rozmawialiśmy długo na trawniku , po czym zawiózł nas na miejsce, zostawiajac zaproszenie do siebie do domu! Tak to zaczęliśmy łapać stopa do polski, co w kilku ratach udało nam się zrobić i dojechać, spędzając czas z wieloma kierowcami wspólnie w kabinie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.