Czas leci wolniej w Lizbonie!

Dzień 16 29.07.2014

Dojechaliśmy kolejką do Lizbony. Wsiedliśmy w metro. Wychodzimy w centrum. Dziwi nas to, że cena koli w automacie to jedyne 1 euro. Ponad połowa taniej niz we Francji. Idziemy coś zjeść. Zmęczeni i głodni wybraliśmy sałatki baaardzo zdrowe 😉 Maciek i Maciek czekają gdzieś na nas, jednak my w pierwszej kolejności spotykamy się z Hugiem. Szybko do niego do domu. Prysznic i na trening. W Lizbonie bboys i bgirls trenują na stacji metra. Kiedy dojechaliśmy na miejsce było tam kilka osób. Pod koniec treningu na tej stacji metra schodzą się bezdomni. Codziennie o tej samej godzinie otrzymują tam cieple danie i kanapki…

Po treningu Hugo idzie do siebie do pracy na nockę. Przygarnia Maćków, którzy mogą kimac na kanapach w hostely za darmoszkę. Paweł spędza wieczór z chłopakami z ekipy a Agata w tym czasie odpoczywa w mieszkaniu Huga.

Dzień 17 30.07.2014

Wstajemy koło 10. Budzą nas hałasy. Okazuje się ze Macki przyszły z Hugiuem do mieszkania. Jemy wspólnie sniadanie , dzielimy się wrażeniami z podróży. Czas mija i jest juz 14. Odpoczywa my w mieszkaniu.

Chłopaki przez okno w lazience wyszli na ogródek. Zerwali prosto z drzewam – limonki i cytryny! Z ktorych pozniej powstala pyszna lemoniada! Wspinali tez sie na palmę, która widać z okna w łazience. To sa dopiero widoki…

DSC01814

Hugo wstaje kolo 15 i zajmuje się swoimi sprawami.

Chłopaki w tym czasie szykują obiad. Taaak! Prawdziwy polski obiad. Kotlety z piersi kurczakas, Pierre ziemniaczane i surówka z marchewki pora i jabłka… Mmmm pysznosci! Okazało się ze w Portugalii ziemniaki je się na słodko, specjalna odmianę. Hugo i jego współlokator pierwszy raz jedli tak przygotowane ziemniaki. Zachwycili sie surówką.

Po obiedzie wjechało winko. A po winku Hugo zagrał dla nas kilka piosenek na gitarze. Okazało się ze jeden z Maćków tez gra. W pewnym momencie chłopaki wjechali z duetem! Był czad!

Kolo 20 w końcu udalismy się na miasto. Hugo pokazał nam gdzie w mieście można wypić najlepsza ginjinie i zjeść befase. Alkohol jest robiony z owoców wiasni lub czereśni. Pije sie go powoli w kieliszkach. Jest przepyszny! Befasa to bułka z mięśniem. Po chillu na mieście udajemy się do hostelu. Pijemy po zimnym piwku. Hugo gravna gitarze. Jest klimacik! Kolo 1 Paweł i Agata wracają do mieszkania.

DSC01882

 

Dzień 18 31.07.2014

 

W stajemy koło 11. Dziś w planach mamy wystawę znanego artysty ulicznego Vhills. Aleksander farto jest 26 letnim portugalczykim. Podróżuje on po całym świecie zostawiając po sobie wspaniale dzieła na ścianach budynków. Zaczynał jako artysta graffiti, jednak to było za malo i od kilkunastu lat w niektórych miastach na wszystkich juz kontynentach można zobaczyć jego prace! Są to twarze ludzi. Początkowo fotografuje on obce osoby następnie ich portrety przenosi na ściany. Nie są to zwykle rysunki, większość na nich jest to wyryta w ścianie, bądź w drewnie za pomocą młotka i dłuta, niekiedy pneumatycznego młota postać, pełną czuć i skłaniając a do refleksji. Interesują go zazwyczaj ludzie o których zapomina spoleczenstwo. Dzięki obrazom jest w stanie zwrócić uwagę ludzi na problemy,które mogą dotyczyć bohaterów fotografii.

Vhils in Shanghai - 2012 - courtesy 18 Gallery Magda Danysz 25_1000

cala wystawa miała miejsce w Belém w muzeum elektroniki;) zobaczyliśmy tez interaktywny pokaz w jaki sposób kiedyś zasilana była cala Lizbona oraz inne miasta. Cos niesamowitego! Ogrom wszystkich urządzeń i całej organizacji miejsca naprawdę nas zadziwił. Po wystawie udalismy się na wybrzeże portowe, niestety padła cala elektronika i zdjęcia posiada Maciek,ale postaramy się je jakos pozyskać po powrocie. W porcie mnóstwo rybaków i rybna za ryba! Jedna była na tyle okropna ze wyglądała jak jakiś mały smok! Podobno to tamtejszy przysmak! Gdy wrocilismy po Huga spotkalismy tam portugalskiego mc, Hugo nas przedstawił i nie musiał go namawiać,nagraliśmy świetny materiał gdzie pod beatbox macka nawinal on on soczysta zwrotkę o portugalskim hip hopie! Udostępniony po powrocie

Agata w międzyczasie skoczyła na zakupy i kupoila tradycyjne pasteis de Belém. Są to tradycyjne ciastka z budyniowem farszem, dodatkowo podawane z cynamonem i pudrem do posypania. Osobiscie? Pyszne były, ale nie różniły się aż tak bardzo od tych ciastek z budynkiem w Polsce;))

Trening!! Dzisiejszy trening był w malej kawiarni, połączonej ze swego rodzaju świetlica;) bar, kawiarnia, sala telewizyjna i salka gdzie trenowalismy z nagłośnieniem jak ta lala;) wieczorami miejsce zamienia się w pub z muzyka i DJ-em;)

Po treningu postanowiliśmy zrobić streety na mieście! Poszalismy na najbardziej znana miejscowke,o dziwo była wolna i zaczęliśmy;) krótkie rozgrzewki ludzie się zebrali  i mogliśmy zaczynać. Paweł na spotkanie poprowadził show po angielsku, spodobało się to ludziom, gdyż tutaj nikt nie prowadzi show z rozmowa jedynie tańczą. Nie wszystko oczywiście było dla publiki śmieszne ale całość wyszła mega! Takim sposobem zrobiliśmy chyba 3 show co pozwoliło nam na kupno pusznych kurczaków z różną i tradycyjnej ginginji czekoladowej!  Po wszystkim z całym ekwipunkiem poszlismy na portugalska domowke gdzie poznalismy najlepszego gitarzystę ww całej Portugalii i mieliśmy możliwość posłuchać jego gry na żywo!! Maciek także dołączył ze swoim beat boxem co dało niezły efekt! Impreza w Portugalii? Na pewną zachowują się spokojniej haha! Kolo 3 byliśmy juz w domu po półgodzinnym spacerku do domu;) szybkie pranie i spać!

 

Dzień 19. 01.08.2014

Pobudka o 12, Paweł obudził Huga, gdyż ten dziś także prowadził warsztaty taneczne w Belém. Prawie zaspal heheh 😉 po śniadaniu poszlismy zwiedzać. Chłopaki odsypiali noc wiec rozdzielilismy się 😉  miasto? Jak jedna wielka fala! Ciągle w gore żeby później zejść w dol i znów w gore! Koszmar dla kolan! Pełno palm i drzew owocowych! Wszędzie pełno graffiti. Jedno rzuca się od razu w oczy. Przykładowo Warszawa – stare miasto jest piękne,wspaniale kamienice i uliczki. Ale tylko stare miasto. Odchodząc dalej mamy juz do czynienia z normalnymi budynkami.a tu? Szok cala Lizbona zbudowana jest z pięknych uliczek, malowniczych misjc i wspaniałych kamienic! Wszędzie! Gdzie nie pojdziesz! Cos pięknego;)

DSC01925

Po zwiedzaniu czas na ostatni trening na metrze;) nagraliśmy kilka materiałów i jako ze Hugo nie miał do pracy postanowił nas zabrać w tajne miejsce, punkt widokowy na cala Lizbonę. Wzielismy wiec mate do tańczenia gitarę i prowiant i spedzilismy tam wspaniały wieczór! Dopóki nie zastał nas deszcz! Później przenieslismy się do hotelu gdzie pracuje Hugo i tam Paweł juz ze zmęczenia zasnął haha a gdy się obudził to zajrzal na półkę z książkami i wpadł mu przewodnik looney planet russia! Wiedziałem ze go węzmie! Wspaniałą lektura przed wjazdem do Rosji!!! Po wszystkim znów spacer do domu po falistej Lizbonie i sen!

Kolejnego dnia wyjazd!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.