Droga do Chin… policja i dom publiczny!!!!

Przez chorobę i chęć poznania mongolskiej odnogi kolei transmandżurskiej  z Mongolii do granicy z Chinami postanawiam odbyć drogę pociągiem.

Żegna nas rzęsisty deszcz i okropny chłód. Po ostatniej nocy, powrocie z pokazu na imprezie charytatywnej – powrót w tak silnym deszczu, że nawet nie było sensu omijać kałuż- oraz wyczerpaniu po całodniowej wizycie na wschodzie Mongolii, choroba dopada mnie jeszcze bardziej. Mam wrażenie, że nie mogę się wyleczyć, a leżenie w hostelu kilka dni nie wchodzi w rachubę.

Jadę! Seria zdjęć z okna pociągu – widoki dziko biegających koni i stada owiec – coś pięknego! Nowością były dla mnie gifty od obsługi pociągu: cukierki, kawka i herbatka z cukrem 🙂 Szybka herbata z czosnkiem i imbirem, do tego mongolskie teraflu i kładę się spać:)DSC03164Rano koło 7 dojeżdżamy na granicę. Zaczyna się bieg do autobusów. Kierowcy każdego z nich próbują zrobić mnie na co najmniej 100 zł! W końcu targuję cenę i siadam wygodnie w autobusie do przygranicznego Erenhot. Brakuje mi do biletu około 4 zł, a nie ma czasu żeby wysiąść i wypłacać. Zresztą nie chciałem tego robić, dlatego postanowiłem wykorzystać mojego szczęśliwego dolara, którego nosiłem w portfelu od ponad pół roku! I w końcu się przydał! Zawsze wiedziałem, że kiedyś uratuje mi tyłek ! Dojeżdżamy na granicę, na której potrzebuję jeszcze zapłacić za jakiś śmieszny druczek. 2000 tugrików, których nie miałem… Na szczęście pomaga mi dziewczyna stojąca za mną w kolejce i pożycza mi 2000 T na wieczne oddanie. 🙂

DSC03213Po stronie mongolskiej kontrola przechodzi szybko i bezboleśnie. Dojeżdżamy na stronę Chińską i od razu zagaduje do mnie ochrona. Wypytuje co tutaj robię, czy to moja pierwsza podróż, czy jestem sam, czy jadę autobusem, czy mam pieniądze… Paranoja hehe 🙂 Informują mnie, że podróżowanie stopem jest tutaj niemożliwe, postanawiam jednak sprawdzić jak jest naprawdę!

Po szybkim obiedzie w barze przy drodze, udaję się na wylotówkę. Droga zajmuje mi jakieś półtorej godziny, ze względu na zdjęcia i filmy. 🙂 Ciekawy był pewien Chińczyk, który za wszelką cenę chciał mnie zawołać, co mu się udało i stawał na baczność żebym mógł go fotografować hehehe. Jemu dawało to chyba satysfakcję!DSC03222Na wylocie, piszę na kartonie znaczki Beijing – Pekin, i po Chwili zatrzymuje się autokar, chcąc mnie zabrać do Pekinu, ale za pieniądze. Grzecznie dziękuje i czekam dalej. Kierowca postanowił chyba poczekać aż zmięknę… po 20 minutach sam zmiękł i odjechał. 😀 Po tym zatrzymują się 4 auta, jedno po drugim. Pierwsze z młodą kobietą, która tłumaczy mi coś po chińsku, a gdy pokazuję jej że nic nie rozumiem to zaczyna jeszcze raz tylko WOLNIEJ…:)

Drugi samochód to małżeństwo. Nie odzywają się jednak ani słowem, więc podchodzę do młodego chińczyka i zaczynamy rozmawiać. Zero angielskiego tylko polsko-chiński. Ustalamy trasę, nie do Pekinu, lecz w środkową część Chin. Wsiadam do auta i jedziemy! Okazało się, że kierowca jest przedstawicielem jego rodzinnej firmy meblarskiej i odwiedzę z nim kilka miejsc, w których chciałby zostawić ofertę.DSC03249Po 5 godzinach jazdy dojeżdżamy do miasteczka. Okazało się, że chciał mnie zostawić, jednak było to zupełnie nie po drodze do Pekinu, więc dojeżdżamy do jakiegoś salonu, gdzie szukamy kogoś kto rozmawia po angielsku – na próżno!  Natomiast pracownicy mają niezłą atrakcję. Początkowo robią mi zdjęcia z ukrycia, później wychodzą i zapraszają do środka, gdzie pada kolejna seria zdjęć. Widząc jaką mają z tego radość, postanawiam jeszcze trochę ich zaskoczyć i zaczynam tańczyć i kręcić się na środku salonu! To było mega szalone i śmieszne. 🙂

Po rozmowie telefonicznej, próbie tłumaczenia czegoś po angielsku wsiadamy razem do auta i już nie wiem gdzie jedziemy!

Dojeżdżamy na noc do hotelu i tu zaczyna się zabawa, której na pewno nie zapomnę! W pierwszej chwili obsługa zadowolona, bo tak jak większość nie widziała jeszcze białego gościa – cena za pokój spada ponad połowę! Jednak nagle wzywają policję… Zaczyna się stres. Przychodzi policjantka, sprawdzić co za gość i zaczyna się małe przesłuchanie. Dokąd jadę, dlaczego nie mam biletu powrotnego, dlaczego nie mam rezerwacji hotelowej, gdzie mój bilet na samolot, jak tu dotarłem, gdzie jest mój host, dokąd jadę, dlaczego nie mam przy sobie pieniędzy i wiele innych! Jest bardzo podejrzliwa, przez co serce podchodzi mi do gardła. Tłumaczę jej co robię, pokazuję koszulkę projektu, wlepki i po ponad pół godzinie stresu oddaje mi paszport. Ale kierowca musiał zapewnić ją, że następnego dnia wsiadam w pociąg, a nie wybieram się kolejnym stopem.

Ale ciekawostek nie koniec! Zostawiamy rzeczy i zabiera mnie do restauracji na kolację! Seria kolejnych zdjęć i kolacja, składająca się z całego kurczaka… Dosłownie całego, pociętego na kawałki tasakiem oraz sałatki ze świeżych świńskich uszu… Jak tu się wywinąć i nie jeść… Ale udało się, dużo nie zjadłem!

DSC03252 DSC03254Po kolacji, gościnności nie koniec. Zabiera mnie do hotelu. Jednak nie wchodzimy głównym wejściem a jakimś bocznym. Miejsce zaczyna przypominać mi dom publiczny i wiele się nie mylę! Chodzą po nim kobiety w białych szlafrokach, wszędzie są czerwone neony i pokoje… a nie wszedłem jeszcze do głównego holu. Kierowca chce postawić mi masaż stóp… Miejsce wskazuje na coś innego. Szybka wymiana zdań i wychodzimy! To był SZOK…

Wracamy do hotelu, i czas spać! Rano odwiedzamy restaurację, jemy śniadanko, po raz kolejny za nic nie płacę. Odwiedzamy kilka miejsc i odstawia mnie na dworzec, gdzie płaci za mój bilet i czeka, aż na pewno do niego wsiądę! Kolejne 9 godzin spędzam w śmierdzącym papierosami pociągu, gdzie gapi się na mnie setka skośnych oczek! Śmiecenie i plucie wszędzie jest tu na miejscu… Podróż mija dość przyjemnie i dojeżdżam do Pekinu!DSC03232 DSC03339 DSC03268 DSC03266

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.