Dzień 12 25.07.2014 Ocean…

-Dzisiaj nasza przyjaciółka, komopanka z ekipy, koleżanka obchodzi urodziny! Wszystkiego co najwspanialsze Polo! ;*** 😉

-Przy okazji pozdrawiamy Naomki, które stopem dojechałyb z polskiej Rabki do słowackiej Bańskiej Bystrzycy, gdzie odbywają się zawody Outbreak Europę.

-Oraz naszego kolegę Maćka, który dzisiaj stopem ruszył z Polski do Maroko! Powodzenia 😉

Jesteśmy w  Bayonne. Postanowiliśmy ze z samego rana udamy się do Lizbony. Desz padał do 10. Wiec dopiero po tej godzinie zaczęliśmy pakować mokry namiot… Agata od rana coś nie w humorze.Szybkie zakupy i toaleta w MC donald. (Bez prysznica drugi dzień, a ubrania w większości do prania)

Przed nami ok 1000 km. Po 11 Na rondzie zaczęliśmy łapać coś do Sant Sebastian. Przez godzinę nic się nie zatrzymało (2 samochody do Bordeaux, jeden kierowca przeczytał tą nazwę do gory nogami napisaną na karimacie haha).

Paweł zmienił napis na kartonie na Bidart. Podeszło do nas 2 stopowiczy i mówią ze chcą cos złapać do Bordeaux. W tym momencie zatrzymało się auto. Zabrał nas mężczyzna pochodzący z Ameryki Południowej.

Wysadził nas na najbliższej stacji paliw. Paweł pogadał z kilkoma kierowcami tirow, dowiedział się ze jesteśmy 800 metrów od oceanu! Postanowiliśmy że na chwilę udany się na plaże! 🙂 spoykaliśmy parę stopowiczow z Polski, którzy tez chcieli dostać się do Hiszpanii

Jpeg

Podczas drogi na plażę trochę się pospinaliśmy… I z tego wszystkiego wyszło to, że zostaliśmy w Bidart. Zatrzymaliśmy się na polu namiotowym, teraz trochę żałujemy bo można było rozbić się na dziko. No ale ok 😉

DSC01758

Paweł bardzo chciał już iść na plaże, a Agata wymyśliła że zrobi pranie. Było bardzo słonecznie wiec szybko powinno wyschnąć. Wszystkie rzeczy Agaty poszły do prania w zlewie (razem z Pawła brudnymi rzeczami można by uprać to na raz w pralce, która byłaby pełna!).

Ogarneliśmy się i plaża ;))) Paweł wyporzyczył deskę. Serfowanie! – kolejne marzenie spełnione. Agata mogła w tym czasie trochę się po opalać 😉

To był niesamowity widok! Tyle osób serfowało na deskach. Kilku nawet udało się na nich stanąć. Obydwoje pierwszy raz widzieliśmy coś takiego…

Jpeg

Wypiliśmy drineczki ze sprajtem i likierem gruszkowym. Potem zaczęliśmy sobie spacerować. Doszliśmy do wielkich kamieni w wodzie! Paweł zauważył małego kraba! (Złapaliśmy go potem w kubek)  . Weszliśmy do wody i wiecie co?! Nie mogliśmy w to uwierzyć! Po naszych stopach zaczęły chodzić krewetki!!! Tak bardzo to łaskotało. Kupa śmiechu i prawdziwej zabawy. To był najlepszy moment tego wieczora 🙂 (jedna krewetke tez złapaliśmy w kubek)Jpeg

Ajt piękny dzień! Jutro ruszamy do lizbony. A teraz spać do namiotu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.