Dzień 6 19.07.2014 fart!

Pobudka 8.30. O 9 byliśmy gotowi do wyjścia z mieszkania Scota. Pożegnaliśmy się i w drogę do centrum. Trasę do central station przeslismy z buta z plecakami, żeby zaoszczędzić na biletach. Obydwoje czujemy się już trochę zmęczeni ale walczymy.

W centrum zjedliśmy sniadanie, Paweł zrobił szybkie zakupy w markecie na cały dzień.

DSC01481

Wsiedliśmy w tramwaj i ruszyliśmy na wylotówke w stronę Antwerpii i Paryża. Okazało się, że od zeszłego roku zlikwidowano ostatnie przystanki… Z buta około 2km na małą stacje. 23 drogi za nami, zrobiliśmy przerwę w cieniu na murku. Upał i duchota kolejny dzień. W pewnym momencie podszedł do nas pewien starszy PAN, zapytał czy idziemy na stopa. Powiedział nam o stacji, że jest niedaleko. Był bardzo miły i uśmiechnięty, śmiał się że o wszystkim Wiemy. Kiedy odchodził okazało się, że specjalnie zszedł ze swojej trasy, żeby powiedzieć nam o stacji. Podładowani pozytywną energią ruszyliśmy w stronie stacji.

Postanowiliśmy, ze omijamy Belgię. Bboye do których pisaliśmy nie odezwali się. Postanowione – jedziemy do Paryża, ale z lekką obawą czy się uda. We Francji w weekendy nie jeżdżą Tiry… Kolejna obawa. Z tej małej stacji chcieliśmy się udać do kolejnej dużej. To tylko 12km ale na forum przeczytaliśmy, ze ciężko cos będzie złapać.

Nie zdażyliśmy wejść na stacje – a zatrzymał się samochód!!! ;)))

Drzwi otworzył nam Jackob. Żyd opowiedział, ze sam podróżował stopem, opowiedział tez nam o swoim biznesie. Chce zakładać ekologiczne wsie, namawiał nas do założenia jednej w Polsce heheh 😉 interesy…

Na dużej stacji długo nie musieliśmy czekać. Mimo tego ze było kilka polskich tirów Polacy tym razem nie pomogli. Uratował nas Holender, Stiven. Również jeździł stopem. Podwiozl nas jakieś 100 km. Okazało sie, ze Stiven jest smakoszem piwa i zna polskie piwo Bosman 😉

Wysadził nas na stacji, z której od razu zlapalismy tira.

Mariusz opowiadał nam dużo o emigrantach z Afryki, którzy z Francji starają się zabrać na gapę na tirach do Angli,. Rzeczywiście to niemiłe sytuacje, bo Policja i służby nie wiele mogą zdziałać. Mariusz wysadził nas jakieś 270 km do Francji.

Na tej stacji około godziny coś łapalismy. Do większej stacji podwiozły nas holenderka i belgijka. (Tak juz w Belgii, połowa drogi za nami)

DSC01498

I teraz dłuższy postuj. Zgadaliśmy się z jednym polakiem tirowcem, że nas zabierze…. Ale dopiero w poniedziałek o 2 w nocy..Po jakiś 3 godzinach (Agata1h przespała, hahaha) łapania zabrał nas bezpośrednio do samej Francji!!!!! Marokańczyk mieszkający w Antwerpii. Dużo nie rozmawialiśmy, ale za to droga minęła w rytmie 2packa i marokańskich piosenek.

Kolo 22 wylądowaliśmy w Paryżu, tylko na obrzerzach. Okazało się, że to 3 strefa. Wysiedkiśmy, plecaki leżą na ziemi, jeszcze ich nie zdążyliśmy założyć na plecy i… Z oddali słychać: Polacy!? Polacy?! (Paweł miał na sobie koszulkę z naszym logo)

Okazało się że Gosia i Renata mieszkają w Paryżu od 14 lat! Jedna jest z Białej Podlaskiej, druga z Ciechanowa i ma znajomą w Mońkach :))) Panie zajęły sie nami. Pokazały nam Kościół Protestancki, z którym są związane. Zaprowadziły do taniego hostelu i pomogły z zakwaterowaniem. O 9 jesteśmy umówieni na kawę. Jest u nich w Kościele jakiś festiwal młodzieży! Jutro ma być koncert GOSPEL! Zajaweczka!

A teraz pora spać 😉 pozdrowienia z Paryża!

4 thoughts on “Dzień 6 19.07.2014 fart!

  • 23 lipca 2014 at 22:11
    Permalink

    hej, tutaj michal.
    Podwozilem was z kuba do holandii.
    Ciesze sie, ze u Was wszystko ok.

    Z wielkim zainteresowaniem czytam przyglądam sie Waszej podróży.
    Gratulacje, że wszytko jest ok.
    Gorące buziaki z Wro.
    Czekam na Was.
    Pa.
    M.

    Reply
    • 24 lipca 2014 at 10:33
      Permalink

      Część! Cieszymy się bardzo ze trafiles na nasz blog! Jest nam niezmiernie dnie Milo i oby więcej takich wspaniałych kierowców na naszej drodze! 😉

      Reply
  • 24 lipca 2014 at 21:42
    Permalink

    Aaaale super!! Zazdroszczę odwagi i z niecierpliwością czekam na dalsze posty! Agata trzymam za was kciuki. Powodzonka! :*

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.