Dzień 9 22.07.2014 Paryż

Łapiemy stopa na obrzerzach Paryża. Gdzieś w 4 sektorze. Hitchwiki poraz kolejny nie okazala sie pomocna, pomocy szukalismy na innych portalach backpakerskich. Na tej miejscowce był jeden stopowicz jednak zrezygnował. Zrobiliśmy sobie chwile przerwy. Agata w tym czasie znalazła 2 czterolistne koniczyny!!!

Na miejscowce pojawiła się para stopowiczów. Okazaliśmy się jednak szybsi i udaliśmy się w stronę dużej stacji Paliw. Podwiozl nas francuz, który jechał do pracy.

Niestety nie udało nam się złapać żadnego tira. Po jakimś czasie zatrzymał się koleś osobówka i podwiózł nas na bardzo ładną zalesioną stacje. Znowu nic. Polacy tirowcy nie jechali w stronę Bordeaux. Z tej stacji jakieś 160km przejechaliśmy z kolesiem, który wracał z Amsterdamu i jechał kawałek nasza trasa. Miał bardzo fajnego pieska, buldog francuski. Resztę na temat tego pana przemilczymy 😉

wysadził nas na średniej stacji. Łapaliśmy teraz około 3h. Kolejny francuz nas wybawił. Mieliśmy farta, bo jechał aż do samego Bordeaux! To jakies 480 km z nim. Pozwalił nam również spać. Byliśmy bardzo bardzo zmęczeni łażeniem, treningiem, łażeniem. I czekaniem…

DSC01628

Całą trasę pokonaliśmy samochodami osobowymi. A na miejscu byliśmy juz o 18!!!

Znaleźliśmy najtańszy hostel. Aż 56 euro za dwie osoby 🙁 no ale byliśmy tak zmeczeni, ze juz nie kombinowaliśmy…

DSC01633

Wszystkie sklepy były juz zamknięte. Znaleźliśmy małą knajpkę fast food w bardzo dobrej cenie. 5 euro za porcje frytek od serca,kanapkę z sosem, zieleninką i mięsem kebabowym oraz mała cola do tego. Wzieliśmyto bo każdy to jadł. Okazało się strzałem w 10 🙂 w tym miejscu byli sami miejscowi, nie turyści co robiło przyjemny klimat. Do tego na wielkim telewizorze leciało show jakiegoś magika. Było smacznie i smiesznie!

 

Pora spać… Juz po północy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.