Dzień drugi. 15.07.2014

Pierwsza noc w namiocie za nami, nie bylo zbyt komfortowo bo rozbilismy sie pod lekkim skosem i sliskie spiwory powodowaly ze bez przerwy zeslizgiwalismy sie w dol 😉 tak wiec noc minela na poprawianiu sie i ponownym spadaniu 🙂 mimo wszystko wyspalismy sie ! nie przeszkodzil nawet jakis nocny kolega, latajcy i skrzeczacy wokol namiotu, ktorego bala sie agata;) byl to zwykly ptaszek, ktorego zobaczylem rano. szybkie zwiniecie namiotu, mycie zebow i juz po 20 minutach bylismy spowrotem na stacji.poszlismy na poczatku na wylot stacji by tam stac z kartonem, jednak po chwili zostalismy sciagnieci i wylegitymowani przez polizai, hehe na szczescie skonczylo sie jedynie na dobrej radzie gdzie mamy stac:)pytalismy kierowcow, czy jada do berlina, o dziwo nikt tam sie nie wybieral, stanelismy wiec pod wejsciem na stacje i czekalismy na nadjezdzajace osobowki. tam poznalismy chlopakow ze szczecina ktorzy wybierali sie do amsterdamu i dalej do belgii na tomorrowland. zabraliby nas ale mieli komplet, polecili nam za to tanie pole namiotowe w amsterdamie i odjechali z nadzieja ze sie tam spotkamy.Czekamy i kolejne polskie auto, tym razem kobieta ktora wiozl najprawdopodobniej syn potwierdzila ze jada do berlina jednak nie moze nas zabrac, hehehe polak za granica;)wkoncu po chwili zagadala mila niemka, starsza kobieta, po niemiecku, ani slowa po angielsku i machala tylko glowa ze beerlin, wiec zaufalismy jej hehe poszla tylko po cos do picia i zgarnela nas do samego berlina. cala droge tylko sie usmiechala hehe, staralem sie cos po angielsku do niej gestykulowac lecz z niewielkim skutkiem, za to jak odpowiedziala wiazanke po niemiecku to pewnie tak samo jak ona wygladalem sie usmiechajac:)BERLIN! plan: kawiarnia, internet, hostel, sniadanie. pierwsza kawiarnia, sniadanko internet, znelezlismy adres polecanego taniego hostelu i ruszylismy berlinskim metrem w droge :)wrazenia z metra? stacje dosc obskurne, a metro to jak zwykly pociag km z warszawy 🙂 (kupilismy bilety całodobowe – opłacało się bo co jakiś czas widać było umundurowanych kontlorelow) dojechalismy na miejsce, hostel prowadzony przez polke, niestety caly zapchany, polecila nam jednak inny, BEDSTOP, ktory okazal sie mniej oblegany:) pokoj 8 osobowy a w nim norweg, japonczyk, amerykanin, afganczyk, dwoch niemcow oraz my 🙂 dosc fajna atmosfera, chociaz widzielismy sie tylko chwile. od razu ruszylismy na zwiedzanie i trening.dojechalismy na sale treningowa w centrum berlina, okazalosie ze nikogo tam nie ma z miejscowych, jednak stroz zaprowadzil nas na sale, dal klucze i powiedzial co i jak hehehe jakie bylo nasze zdziwnienie, jednak postanowilismy wyjsc i poczekac na miescie do 18, wtedy mial juz ktos byc. zajarani wspolnym treningiem poszlismy na miasto, po kolei mur berlinski, brama brandemburska, oraz inne swietne miejsca.

Kolo 18.30 bylismy znow pod studiem ale tym razem bylo kompletnie zamkniete, strasznie nas to zasmucilo. ALE! nie ma tego zlegoco by na dobre nie wyszlo! poszlismy na swietnego niemieckiego kebaba, poprowadzeni przez tubylcow. byl mega swietny! niestety jakosciowo roznil sie od tych jadanych w polsce, byl o wiele smaczniejszy. spacerujac tak z kebabami zaciekawil nas pewien koles, dziwnie wijcy sie na skwerze na placu zabaw. moje pierwsze skojarzenie to ze koles jest na kwasie i sie wije jak waz, ale tak stoimi i widze…. zrobil kroki podobne do footworkow mowie kurde to tancerz! idziemy, poszlismy tam razemi nie pomylilismy sie po chwili uslyszelismy muzyke i od razu do nas podbil i zapytal czy jestesmy bboys&bgirls. Jaka zajawa, okazalo sie ze Haan, tanczy na tym skwerze prawie codziennie od kilku lat, gdy tylko ma wolne, razem z grupa flyingsteps wystepuje publicznie i tu cwiczy wiekszosc ukladow i pracuje nad soba, powiedzial nam tyle ciekawych i interesujacych rzeczy, ze bylismy w szoku, jako ze zaczyanl jako bboy 24 lata temu dal nam tez wiele cennych wskazowek jak pracowac nad soba, a widac bylo po tym co robi ze wie co mowi. potrenowalismy razem i gadalismy, tak zeszla ponad godzina moze i wiecej az sie sciemnilo, wymienilismy sie kontaktami i rozeszlismy 🙂 to byla mega dawka zajawki, wlasnie takich ludzi dotyczy nasz projekt! niestety padl nam aparat oraz tablet wiec nie moglismy nakrecic go ani zrobic wywiadu oraz zdjec:) ale w glowie napewno zostanie to co mowil wiec napewno tym sie podzielimy! tak minal dzien w berlinie! hostel i spanko! jutro droga do amsterdamu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.