Hiszpania – AUTOSTOP – Zimą

Czas na małe podsumowanie naszego ostatniego wyjazdu do Portugalii i Hiszpanii:)

Tak, postanowiliśmy, że w tym roku spędzimy Święta i Nowy Rok w nieco innym klimacie, w miejscu gdzie będzie ciepło i bez deszczu 🙂 Decyzja padła miesiąc wcześniej na Lizbonę, a także Andaluzję. 2 tygodnie przed wyjazdem spotkała nas miła niespodzianka bo zdecydowali się do nas dołączyć Ala i Krzysiek, nasze kochane cygany, z którymi spędziliśmy prawie całe poprzednie wakacje! Pełni zajawki, razem z Krzyśkiem zaplanowaliśmy co nieco trasę i punkty do odhaczenia na naszej mapieświata i ruszyliśmy!

Wpisem tym chcemy Wam pokazać, że faktycznie  autostop w Hiszpanii należy do trudnych, ale dla chcącego nic trudnego! Większość trasy pokonaliśmy we czwórkę mając niemałe przygody!

Ogólna mapka, przebytej trasy.

 

mapa

Trasa obejmująca ponad 3400 km, pokonana głownie autostopem we 4! Byliśmy na prawdę zszokowani, że tak się da, ale po kilku razach już postanowiliśmy, że jedziemy we 4 albo wcale i całą trasę pokonaliśmy we 4 aż do końca!

Autostop I

Z lotniska w Gironie dreptamy z Agatą piechotą na najbliższą stację. Okazuje się ona „stacją widmo”. Pierwszy samochód jaki nas spotyka, po krótkiej rozmowie z kierowcą, zabiera nas do Barcelony- małym Minicooperem:) Barcelona nocą? Piękna! Następnego dnia trening z lokalnymi Bboys& Bgirls, zwiedzanie i wspólne rozmowy w najbardziej odjechanym Pubie z rampą w środku!

DSC07987 hotel

Autostop II

Stacja za Barceloną, można powiedzieć, że idealna, jednak ludzie niechętnie zabierają więc czekamy kilka godzin, po czym jedziemy do Lleidy.

DSC08000

Autostop III

Po kilku godzinach spędzonych na stacji, dochodzi do nas, że popełniliśmy błąd jadąc tylko do Lleidy – tak krótki dystans. Jednak kierowcy tirów w Restauracji pocieszają nas: oferują winko i rozmawiamy razem i tu ciekawostka – po rosyjsku. Wizyta Antona i Bruce’a dały dobry warsztat językowy 🙂

Autostop IV

Do Barcelony łapiemy już po ciemku, i po kilku minutach zabiera nas Hiszpan, który jedzie na koncert swojej irlandzkiej kapeli, którą widzieliśmy dzień wcześniej na placu w Barcelonie:)

Autostop V

Następnego dnia dojeżdżamy busem do Saragossy i kręcąc się troszkę trafiamy na wylotówkę. Łapiemy stopa bezpośrednio do Madrytu, ze starszym małżeństwem 🙂 W Madrycie postanowiliśmy wsiąść w nocny bus i dojechać do Badajoz, gdzie czekali już Ala i Krzysiek. Stęskniliśmy się za nimi i postanowiliśmy już od tamtej pory jechać razem!DSC08016

 

Autostop VI

Do Lizbony dojeżdżamy oddzielnie jednak, my z wspaniałym Panem prosto z Węgier, po drodze zajeżdżamy na naszą pierwszą w tym roku Bifanę, za którą oczywiście nie mogliśmy zapłacić. Całą drogę rozmawiamy po rosyjsku. Ala i Krzysiek rzutem na taśmę dojeżdżają do samej Lizbony, Krzysiek nigdy się nie poddaje!

Nowy Rok w Lizbonie, Hugo ugościł nas po królewsku, dając pokój do spania i spędzając z nami swój cały wolny czas. Tańczyliśmy, trenowaliśmy, graliśmy z vinyli, tak więc zajawka gęsta!

DSC08033

DSC08041 DSC08097  DSC08153 DSC08189 DSC08283 DSC08397

Autostop VII

Lizbonę opuszczamy na kilka stopów pojedynczych, ale zawsze lądujemy w tym samym miejscu, co poprawia morale i daje energię do dalszego łapania. Szybka zupa z glonów i jedziemy dalej! I tu jak na złość postanowiliśmy się znów rozdzielić co wyszło nam nie za dobrze. Para która nas zabrała nie chciała nas wysadzić na bramkach, gdyż jest to zabronione, więc wysiadamy wcześniej. Po godzinie wspólnej jazdy i w całkowitych ciemnościach z parkingu widmo zabierają nas Krzysiek i Ala, którzy złapali na stopa Kampera! Pierwsza i niezapomniana podróż Kamperem! Dlaczego? Spytajcie Krzyśka i Bladego:)

DCIM108GOPRO

DCIM108GOPRO

DCIM108GOPRO

DCIM108GOPRO

DSC08453 DSC08472

Autostop VIII

Nocleg w namiocie tuż za stacją benzynową i od rana łapiemy! kilka błędów i krążenia z miejsca na miejsce, ale szczęśliwie lądujemy w Algecirias. Mała wskazówka – jeżeli macie złe przeczucia, i wiecie, że się nie dogadacie, to nie wsiadajcie do samochodu. My wsiedliśmy do przemiłej pani, która rozmawiała do nas jedynie po hiszpańsku i wywiozła na zupełnie inną drogę niż mieliśmy zamiar, więc musieliśmy tyle samo wracać.

Do miejscowości Algecirias, dojeżdżamy z Robertem, Hiszpanem, który rok spędził w Polsce. Opowiadał nam o Hiszpanii, Gibraltarze, udzielił cennych wskazówek i zabrał nas na dziką plażę, z widokiem na Afrykę. Była to piękna miejscówka, jednak wichura i deszcz w nocy postawił każdego na nogi i trzeba było ratować namiot:)

DSC08488 DSC08489 DSC08496 DSC08498 DSC08504

Do Gibraltaru dojeżdżamy już busem, 20 km w prawie 2 h – takie korki! Natomiast ze względu na nasze zachwycenie miejscem, prawie spóźniliśmy się na lotnisko po odbiór plecaków z przechowywali. UWAGA. koszt przechowywania plecaka na lotnisku to 8 poundów (ok 40zł) gibraltarskich, czyli baaaardzo drogo, a jest to jedyne miejsce, gdzie po stronie brytyjskiej można zostawić plecaki. Noc spędzona w Mc Donald – miejscowość La Linea do najbezpieczniejszych nie należy. Rannym Busem docieramy do Fuengiroli, i od razu przed oczami staje nam Floryda, bądź Miami!

DSC08565 DSC08595 DSC08639 DSC08662 DSC08691

Dj Wave, u niego zostajemy, kto go nie zna radze sprawdzić jego twórczość i kanał na YT! Zaliczamy solidny trening u niego w domu, przy czym Wave gra nam muzykę na żywo. Poznajemy także lokalnych bboys 🙂 DSC08733 DSC08735

Autostop IX

Z Fuengiroli, łapiemy szczęśliwie stopa, najpierw na kolejną stację, która nas ciekawiła a następnie małżeństwo z Estonii, które wracało do siebie, po drodze wyrzucając nas pod Alicante. A tam, siedząc na przystanku łapiemy stopa, gdzie w 6 osób na pokładzie jedziemy 12 km za miasto, na plażę, która okazała się najpiękniejszą plażą jaką widzieliśmy. Dlatego cały ranek w ogóle się nie spieszyliśmy i dopiero po kąpieli w morzu zaczęliśmy się zbierać, bez obaw i na pełnym luzie o wiele łatwiej łapie się stopa:)

DSC08778 DSC08787

Autostop X

Tu największe zaskoczenie i najmilsza niespodzianka wyjazdu. Ze świadomością, że droga na której stoimy nie jest główną trasą do Walencji, łapiemy przez 2 godziny na przemian zastanawiając się nad busem i bla bla carem, i nagle w ostatniej chwili podjeżdża Hiszpan Havier. Oferuje podwózkę starym 20letnim VW na najbliższą stację jaka nas interesowała. Po krótkiej rozmowie okazało się, że jedzie do Walencji czyli jeszcze dalej, a po chwili, że wraca aż do Francji z miesięcznych wakacji, i jedziemy z nim prosto na lotnisko. Po drodze zahaczamy o kilka kaweczek, barów oraz hiszpański Tapas. Havier, zabiera nas w miejsca, gdzie sami byśmy już na pewno nie dotarli. Walencję zwiedzamy nocą,a następnie śpimy na plaży wieczorkiem popijając regionalną Cerveze:))  Następnego dnia zwiedzamy Tarragonę i kierujemy się na lotnisko!

DSC08802 DSC08810 DSC08811 DSC08832 DSC08834 DSC08845 DSC08863 DSC08874 DSC08878 DSC08895 DSC08917

Jak widać można? MOŻNA! Trzeba tylko chcieć złapać stopa i dać się ponieść przygodzie!

 

One thought on “Hiszpania – AUTOSTOP – Zimą

  • 13 stycznia 2016 at 02:46
    Permalink

    Nieźle nieźle Panowie i Panie! 😉

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.