Irkuck! Gorący Bajkał i bolesna bania!

 DSC02514

Do irkucka docieramy o 4 w nocy czasu tutejszego! Z dworca odbiera mnie Danil i Dima! Bboye, z którymi skontaktował mnie Yan z Moskwy zapewniając ze zadbają o mnie! Tak też się dzieje.

Dojeżdżamy japońskim autem, oczywiście z kierownicą po prawej stronie. Tak  wygląda ponad połowa aut na Syberii. Koszt ściągnięcia samochodu z Japonii jest wielokrotnie mniejszy niż kupno europejskiego samochodu. A i solidne wykonany!

Wchodzimy do domu. Szybki prysznic i siadamy w kuchni jedząc i popijając herbatę. Od razu widać, że swoje chłopaki! Ugościli mnie jak brata. Do 6 rano debatujemy w kuchni po czym lecimy spać.

Rano poznaje Luize – dziewczynę Daniela oraz Seroza – bboya z ekipy chłopaków. Do tego także dochodzi współlokator, który daje cenne wskazówki do gry na perkusji i bongosach!

Plan jasny,jedziemy nad Bajkał! Listwianka!

Wspaniale! Myślałem, że sam będę musiał tam się wybrać. Wsiadamy w 5 do auta… A tam plastikowy… Pistolet! „To jest Rosja” mówią chłopaki….Prujemy szybko i akurat na złość za zakrętem łapie nas policja. Oczywiście każdy zdenerwowany, jednak Danil wraca szczęśliwy do auta. Okazało się że zamiast mandatu i punktów funkcjonariusze sami podsuneli temat dziegi! Skończyło się na 1000 rubli, co w porównaniu do mandatu jest niczym. To jest Rosja. Odjeżdżamy i dalej prujemy przed siebie! W końcu jesteśmy na miejscu. Na zewnątrz jakieś 10 stopni. Piękno Bajkału i okolicy jest nie do opisania… Naprawdę. Przechadzamy się plażą. Być nad Bajkałem i nie zamoczyć stopy to grzech! Bez namysłu rozbieram się do majtek po czym Dima robi to samo. Razem wskakujemy do lodowatego Bajkału! Aaaaale uczucie! Kolejne marzenie spełnione! 🙂 Po wyjściu z wody jest naprawdę gorąco i nie trzeba się ubierać. Podobno legenda głosi, że po kąpieli w Bajkale zyskuje się zdrowie na cały rok – zobaczymy.DSC02503

Dalej idziemy na pysznego wędzonego omula i szaszłyki. Smakujemy tez szyszki… Tak, tutaj szyszki są jadalne. Wygrzebuje się z nich małe pesteczki. Pychota!

DSC02527

Następnie wyciągiem krzesełkowym wybieramy się na najwyższy punkt widokowy w tej okolicy. Widok? Zawiera dech w piersiach! Zgodnie z kolejnym zwyczajem na drzewie wieszamy wstążki, które przyciągnąć maja nas tu ponownie! Oby. Na szczycie sesja i ponad pół godziny po prostu siedzimy wpatrując się w piękny krajobraz…DSC02558DSC02570

Schodzimy pieszo. Zbierając po drodze dorodne gałązki brzozy. Po co? A do bani! Tak! Seroz zaprasza nas do swoich dziadków do tradycyjnej bani. Po drodze kupujemy tort oraz wino w prezencie dla dziadków po to by ładnie wypaść.

Bardzo mili ludzie. Wskakujemy do pomieszczenia przypominającego polskie sauny, jednak z dodatkowym przedsionkiem z ławkami i wanną. I tu po zrzuceniu ubrań wskakujemy do bani. Dolewamy wody do pieca i się grzejemy. Myślałem ze to koniec atrakcji, jednak nie.To dopiero rozgrzewka. Po 10minutach kompletnie mokrzy spadamy do przedsionka. Kolejna runda to czas na brzozowe gałązki. W misce z gorąca woda maczamy związane witki,po czym kolejno obkładamy sobie nawzajem cale ciała. Podobno skutkiem tego zabiegu jest to, że z organizmu wydostają się wszystkie toksyny. Po tym czas jeszcze 3 rundę.

Na koniec wskakuje się do wanny i polewamy się wiadrem lodowatej wody… Brrr!

Na sam koniec idziemy na dwór posiedzieć na altanie. Bania? Nie ziemskie doświadczenia – Polecam! Później czeka nas pyszna kolacja. Dziękujemy.DSC02586

Co się okazuje to nie koniec atrakcji! Po powrocie lecimy do pubu na koncert zespołu reggae w którym gra współlokator. Rzeźnię chłopaki tam zrobili po prostu.

Dzień kolejny to jam taneczny. Lecimy na główny skwer miasta gdzie odbywa się jam allstyle. Tam spotykamy się z bboy Brucem, który czekał na mój przyjazd. Jam bardzo fajny, mega energia mimo ze odbywa się na scenie i prowizorycznych dyktach. Po dogrywce w kolejnej rundzie odpadami z Danielem, który dochodzi do finału! Sam udział jednak jest dużym doświadczeniem i lekcja.DSC02603

Po jamie Danil i Liza zabierają mnie jeszcze na spacer po najpiękniejszej ulicy Irkucka, po czym odstawiają do Bruca. Dostaje od nich torbę pełną pamiątek wraz ze świeżo wydrukowanym naszym wspólnym zdjęciem oraz instrumentem szamańskim, pocztówkami i dwiema paczkami oryginalnej bajkalskiej herbaty… Prawie się popłakałem. Nie chciałem ich opuszczać!!!!DSC02635

A u Bruca? Wchodzę i mini party. Bboye oraz koleżanki żony Bruca – Marty. Zapoznaliśmy się szybko, po czym wskakujemy na dwór na Concrete Cypher. Jest mega! Postanowiliśmy także zagrać mały prank! Chłopaki wnoszą mnie a rekach do domu i krzycząc niosą do łazienki! Jednak oprócz mnie reszta zna Bruca i wiedzą, że to żart! Ale śmiesznie było 🙂

Reszta wieczoru: przy piwku, gramy w różne gry podobnedo naszej mafii oraz głuchego telefonu. Ranek nas wita i o godzinie 6 już w dawno okrojonym składzie kładziemy się spać.

Rano chłopaki zabierają mnie na buzy! Tradycyjna potrawę. Odwiedzamy 4 restauracje i fatum jakieś…. Wszystkie zamknięte akurat dziś… Szok! Ale w prezencie na drogę dostaje solidny klocek orzechowego masła z orzechami i migdałami! Przepyszny do herbaty.

Bruce załatwia mi kontakty do bboys  w Ułan Ude – Świetnie! Ze spokojem ruszam do Ułan Ude, tym razem już stopem.

Dystans 400 km pokonuje z Buriatem Jurym! Po drodze rozmawiamy, zmieniamy kolo oraz podziwiany widoki. Nie zabrakło także pestek słonecznika. Co było dziwne? Jury je łuskał i rzucał byle gdzie w samochodzie – hehehe. To był szok;) dojeżdżamy do Ułan Ude.DSC02619

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.