Tańczący z bykami w Bayonne!

Pobudka o 5 aby kierowca na nas długo nie czekał. Spakowani i zadowoleni o 5.50 czekamy pod tirem… Mija 6. Mija 6.10. Mija 6.20… Kierowca śpi. Co jest? Wstał przed 7. Okazało się ze na zegarku na ręku miał czas portugalski i u niego byla 6… 😉 godzina do tylu taki psikus;) ale to nic,Pedro pomógł nam z bagazami i jedziemy. Bardzo rozmowy i miły człowiek, kierowca od 13 lat, opowiadał o swojej pracy za kółkiem, zarobkach i życiu! Mega pozytywne rzeczy. Paweł pytał go czy życie kierowcy tira jest ciężkie, czy tworzą oni razem swoista społeczność. Pedro powiedzial , ze to jego praca i życie, nie robilby w życiu czegoś czego nie lubi! To bylo mega pozytywne! Jeżeli chodzi o społeczność tirowcow to niekiedy kolega odwraca się widząc ze drugiemu koledze poszła opona i odjeżdża. To nie to co kiedyś…

Jpeg

Dojechalismy! Wyrzucił nas na rondzie, i co bylo fajne wyszedł i usciskal życząc udanej podróży i spełnienia marzen 😉 obok ronda sklep intermarche wiec wskakujemy na śniadanie! Bagiette nutella banany mmm. Potem kawka w MC Donald i internet. Paweł zasnął na ławce na ponad godzinę, a Agata w tym czasie napisała dwie zaległe notki.

Następnie stajemy na rondzie łapiąc w stronę centrum kiedy to podchodzi grupka w bialo czerwonych strojach i kieruje nas na trawnik przy głównej drodze, gdzie rozbiła się spora część przyjezdnych. Z małymi obawami na poczatku, rozbijamy  obóz i lecimy na miasto! Szok! Cale miasto biało czerwone! Prawie jak w Polsce haha ! A tak serio to każdy, nawet najmniejszy czlowieczek ubrany był w białe spodnie i koszulke, opasany czerwonym pasem i z czerwona bandamka na szyji! Cos pięknego 😉

Jpeg

Chodzimy odwiedzając różne zakątki, zachwycają się pięknem i dopada nas ciekawość,a mianowicie każdy nosi przy pasku kubek, niektórzy właśnie z niego piją,inni maja ich po kilka. A wiec jest to fiesta w Bayonne! Prezydent miasta o godzinie 10 uroczyście oddaje klucze do miasta mieszkańcom na cale 5 dni! Wszystko jest dozwolone!co jest najlepsze? Nie spotkalismy się tam z objawami żadnego niezdrowego zachowania. Wszyscy radośnie chodzą od baru ulicznego do restauracji i odwrotnie popijając piwo z lokalna wkładką, której nazwy niestety nie pamiętam. Istną zabawa przez caly dzien;) wspaniale doświadczenie! Uraczyliśmy się jednym lokalnym trunkiem i zaczęliśmy się szwędac dalej!

Nasze zdziwienie! Ogromna arena… Skrzyżowanie zamknięte i ogrodzone barierkami z trybunami,po środku mnóstwo trocin! Wejście 5 euro, a na środku… Słynne gonitwy z bykami! Wchodzimy!!! Do zmagań z bykami jeszcze godzina a my juz czujemy to nerwowa atmosferę! Początkowo Paweł siedzi za barierkami ale nie wytrzymał i wszedł na arenę razem z około setka ludzi! Szok! Wypuszczono pierwszego byka… Paweł na plocie jak i część uczestników! Byk na naszych oczach pociągnął dziewczynę na odległość około 10 metrów! To było straszne! Nic się mamy nadzieje nie stało! I tak wszystko trwało dobre2 godziny.było 5 bykow a każdy kolejny był jeszcze bardziej zdenerwowany:) niektórzy skakali salta przez byki, za co dostawali ogromne brawa!gdy byk zmeczyl się ganianiem ludzi wszyscy dookoła klekali klaszczac i czekali na pasterza z krowa zapewne matka po czym odprowadzali zwierzęta do boksów i czekali na kolejna bestie formując korytarz z ludzi, przez który byk brutalnie się przedzierał . niesamowite przeżycie! Adrenalina podekscytowanie i strach. Te trzy uczucia towarzyszyły mi przez cały czas gonitwy a nawet jeszcze po 😉

 Agata po pierwszych 30minutach strachu zasnęła na trybunach! Nie wiem jak to w ogóle możliwe!

Po całych gonitwach przyszedł czas na spacer! Idziemy i przed Pawłem ukazało się drzewo z liana, to co oczywiście zrobił? Powiesił się i nagle spadł z impetem na tyłek wraz z ogromna gałęzią hahaha 🙂 reszta wieczoru minęła pod znakiem spaceru i zwiedzania. Jutro ruszamy nad ocean!

DSC01724

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.